Czytam sobie ulubiony portal ze śmiesznymi obrazkami, i wiadomo jak co tydzień musi być info o narkotykach. Dosyć często pojawia się jakaś wrzutka o tym że policja złapała jakiegoś gnojka z jointem czy czymś w tym stylu. Od razu zaczyna się gównoburza i jazda po gliniarzach typu: "Brawo kolejne wielkie zwycięstwo", "Zmarnowaliście życie kolejnej młodej osobie za gram gandzi", itd. Tak się zastanawiam czy ci ludzie wierzą że takowa osoba idzie za to do więzienia? Że dostaje dziesięć lat za kratami i wychodzi jak degenerat pałający żądzą zemsty? No ale abstrachując od tego, bardziej mnie zastanawia czemu ci ludzie mają pretensje do policji? Przecież to rząd ustala prawo, bagiety tylko je egzekwują. Więc o co żale? Aaa pewnie o to że przecież mogli przymknąć oko, bo pewnie sami popalają itd. Ciekawi mnie jak zawsze granica kiedy oko powinno być przymknięte, a kiedy już nie...
Blog który będzie zapełniany w losowych momentach, gdy sobie coś przemyślę lub zapragnę ponarzekać. Bo wiadomo że jako Polak, aby nie zwariować trzeba narzekać.
środa, 30 sierpnia 2017
wtorek, 8 sierpnia 2017
Idę przez ulicę.
Idę przez ulicę, idę i widzę. Ludzi biegnących i idących, kobiety grube i szczupłe, ładne i bardzo ładne, brzydkie też. Jednakże nie wiedzę żadnej seksownej... refren idzie tutaj...
poniedziałek, 17 lipca 2017
Cześć Janek!
Piszę do ciebie bo mam fajny projekt z ludźmi z USA. Myślę że świetnie się sprawdzisz w tym zespole, więcej info wrzucę na maila.
Pozdrawiam, Andrzej.
Takie wiadomości trafiają do mnie średnio raz na tydzień na LinkedIn, i może nie trafia mnie kurwica ale pozostaje niesmak i wyrzucam to do śmieci. Dlaczego? Bo żyje w Polsce, jestem Polakiem a nie jakimś anglo sasem czy innym narodem zza wielkiej wody. I w mamy trochę inny system społeczny i nie chcę aby do mnie jakiś losowy ziomal z cholera wie skąd pisał per ty. Tym bardziej jeśli jesteś kolesiem od kontaktów i pozyskiwania klientów/współpracowników. Masz 25 lat i piszesz do znacznie starszej osoby której na oczy nie widziałeś per ty? Wódkę razem piliśmy? Gruszki razem kradliśmy? Nie? To spierdalaj, a nie wyskakujesz mi po imieniu. Tym bardziej że może mi nie pasuje twoje hipsterska bródka z uśmiechniętej buźki na avatarze. Obrażony że nie tworzymy rodziny i nie jesteśmy dla siebie mili i nie darzymy się szacunkiem? No i chuj, takie życie stary. Nie znam cię i póki cię nie poznam i nie określę czy jesteśmy per ty to obowiązująca forma to Szanowny Panie, albo Panie Janie. Mizialskim rekruterom mówimy stanowcze nie.
poniedziałek, 29 maja 2017
Nie rób lepiej.
Dawno sobie nie narzekałem, znaczy się publicznie... No i teraz mnie coś natchnęło bo się jebię z programem od pół godziny. I nie o to chodzi że nie wiem jak zrobić, ale o to że można lepiej. Teraz będzie coś dla nerdów. Mamy sobie dane w ramie, ale te dane będą wsadzone też do EEPROM, no i sobie tak kombinuje. Na mikrokontrolerze pamięci mało, więc na chuj trzymać to w RAM jak siedzi w EPROM? Jak będę potrzebować to sobie tam sięgnę. No ale wiadomo że bez hardcodów więc owrapuje, a jak owrapuje to więcej kodu powstanie... Więc czy będę na plus? Pod względem heapu tak, ale pod względem segmentu code już niekoniecznie... No i tak sobie szukam po sieci jakie są obostrzenia co do EPROM żeby go nie zarżnąć... Chuj z tym że obecnie mieszczę się w RAMie i jest jeszcze zapas, ale nieee trzeba sobie życie komplikować i rozkminiać aby było bardziej zajebiście. Ech te problemy wieku starczego, jakbym miał znowu dwadzieścia lat i był najlepszym koderem w galaktyce to już dawno miałbym to napisane...
Jako bonus dla oldboyów, muzyczka dobra do pracy:
poniedziałek, 27 marca 2017
Źródełka.
Dawno sobie nie narzekałem, i aż smutno mi się zrobiło z tego powodu. No ale kończy się zimna i kurwesko wysycha mi skóra. Co doprowadza do szału gdy mam łapy suche jak wiór, a klawiatura nie ma funkcji nawilżania. Jak szuka ktoś pomysłu na rewolucyjny gadżet, nie musi mi dziękować. Może przysłać mi po prostu taką klawiaturę, jak już ja wprowadzi na rynek. Tak czy siak, nie o tym chciałem pisać. Tylko o innej pladze współczesnych internetów. A mianowicie gdy ktoś coś napisze czy w artykule czy w komentarzu często widzimy oburzenie strony przeciwnej i tekst w stylu: "Co za bzdury, jakieś źródło?". Biorąc pod uwagę częstość występowania tego pytania, śmiem twierdzić że mamy bardzo zedukowane społeczeństwo, chociaż szczerze wątpię czy większość tych żadnych wiedzy ludzi wchodzi i czyta źródła, tym bardziej że jeśli jest ono po angielsku i jest naukowe to przeciętny laik niewiele zrozumie. Co gorsza może mu się wydawać że zrozumiał, a będzie bredził głupoty. No i dotarliśmy do końca postu. Tylko po to abyście się dowiedzieli że też nie o tym chciałem napisać... Tylko o tym że jak ktoś pisze "Jakieś źródło tego?" w komentarzach na portalu joemonster.org to ja się pytam: że co?
wtorek, 7 marca 2017
Frustracja światowa.
Tak sobie dzisiaj wpieprzam bułeczkę z serkiem i tak mnie nagle naszła myśl. Czy my aby sami sobie nie stworzyliśmy świata/społeczeństwa które nas frustruje? Teraz będzie mały skrót myślowy który mnie skłania ku tej hipotezie. A mianowicie coraz więcej ludzi ucieka ze znajomości w świecie rzeczywistym do tych internetowych. Typu różne portale z milionem "przyjaciół". Z mediów wszelakich pompuje się nam mózgi że wszystko trzeba zrozumieć, trzeba wspierać, jednostka jest bardzo ważna, no i ogólnie to jesteśmy wyjątkowi. Po takim praniu mózgów wchodzimy sobie na FB i wrzucamy jakiś tam obrazek z gówno radą i czekamy na lajki. Albo kolejną swoją fotkę przed lustrem lub z imprezy albo wakacji. I pojawiają się "jak ty super wyglądasz" bla bla bla. Ludzie w wieku 20-50 lat jarają się tym jak wygląda ich znajomy/a... obserwują i słodzą jedni drugim.
No ale jest też druga strona medalu, jak już nasz egocentryzm napuchnie do odpowiednich rozmiarów to nasz poziom uwielbienia może być niewystarczający. Odzew może być za mały, albo nie daj Boże coś nie zostanie dostrzeżone. Więc rodzi się oburzenie. A całkowity armagedon to gdy ktoś publicznie się z nami nie zgodzi, lub nas wyśmieje. Świania i cham, nie akceptuje tego kim jestem, mej unikalności i wyjątkowości.
Tak post jak i mój wywód jest przerwany i nieskładny, bo jakoś ciężko mi zebrać myśli i to usystematyzować. Jednakże mam wrażenie że żyjemy obecnie w erze egoistów-narcystów. I rośnie ten trend cały czas jak i nasz pizdowatość życiowa. I chyba trochę mi smutno z tego powodu.
niedziela, 26 lutego 2017
Analogowe koło w cyfrowym świecie.
Tak sobie siedzę i przeglądam wszystkie skrzynki pocztowe bo wiadomo że jedna nie wystarcza. No i cóż moje oczy piękne widzą? Że tak naprawdę to poza pocztą służbową to nie piszą do mnie ludzie. Głównie to spam boty, oraz boty powiadamiacze. Czyli najczęściej otrzymywanymi wiadomościami które mnie w ogóle interesują są "zapłać rachunek". No i tak sobie myślę że to samo dzieje się w świecie realnym. Bo jedyna korespondencja jaka do mnie trafia to jest "rachuneczek za wodę" czy inne ciekawe papierki. Sięgam czasami pamięcią jak to byłem pryszczatym nastolatkiem i czekałem po dwa czasami trzy tygodnie na listy od kumpel. Gdzie skrobało się kartkę A4 lub coś koło tego bzdur i słało się to w świat daleki. Dorosłem i przestałem, teraz mamy dobę internetu, maile można słać za darmo i są pieruńsko szybkie. I co? I nic. Nie robię tego, bo jakoś nie. Łatwiej i szybciej jest pogadać na czacie, popieprzyć o niczym, wysłać jakieś gówno obrazki/filmiki i świat się toczy dalej. Tylko boty o tobie pamiętają.
środa, 22 lutego 2017
Wyrwać chwasta.
Dawno sobie nie narzekałem, co oczywiście nie znaczy że nie mam powodów ku temu. Znajomi wiedzą że jestem niewyczerpanym źródłem marudzenia. No ale do rzeczy. Dzisiaj weźmiemy na warsztat karę więzienia. Na moim ulubionym portalu ze śmiesznymi obrazkami za każdym razem gdy pojawi się jakaś wiadomość o wyroku na kimś kto kogoś zabił czy okaleczył od razu zaczyna się litania nienawieści. Oczywiście pierwszym najważniejszym jest argument ekonomiczny: Dlaczego ja kurwa mam płacić za utrzymanie tego śmiecia? Cóż widać najważniejsza jest kasa, co jest dosyć ciekawe w kontraście z wiadomościami typu: Pani Ania zginęła ubezpieczyciel zaproponował 300.000 zł odszkodowania mężowi. Wtedy wszyscy krzyczą: Kurwa tylko 300tys. za życie młodej kobiety? No więc kurde zastanówmy się, przecież wszyscy się składamy na to ubezpieczenie (w znaczeniu klienci danego ubezpieczyciela) w analogiczny sposób jak na podatki. Tak w jednym przypadku był wypadek w drugim ktoś popełnił morderstwo. Więc jak rozumiem morderców można mordować, jedyne co różni mordercę od kata to jest jakaś umowa społeczna zwana prawem/moralnością. Ale idąc dalej, dlaczego w ogóle istnieje kara więzienia? Mam wrażenie że słowo kara jest tutaj nietrafione. Bo wedle mojego rozumowania to więzienie jest nie po to aby karać kogoś kogo się złapało i osądziło, tylko aby izolować tą osobę od społeczeństwa. Izolować po to aby nie szkodziła ona społeczeństwu. Więc zdawałoby się że zabicie kogoś nieakceptowalnego przez społeczeństwo jest rozwiązaniem idealnym: tanim, ostatecznym. Problemy się pojawiają tylko przy ocenie kiedy już można kogoś zabić, oraz przy nieomylności tego osądu. Pojawia się jeszcze jeden aspekt którego nie tykałem, a mianowicie moralność. Czy będąc częścią zorganizowanej grupy która ma odpowiedni środki zaradcze trzeba kogoś zabijać? Jeśli grupę stać na izolowanie kogoś jakie względy moralne są za tym aby kogoś zabić? Wspomniałem o ekonomi, tylko że to stawia nas w dosyć słabym świetle: Jeśli najważniejsza jest kasa, to na chuj bawimy się w wielkie orkiestry, zbiórki na walkę z rakiem dla kogoś i tym podobne sprawy? Wiem że temat zaledwie liźnięty, ale tak sobie postanowiłem wyrzucić z dyni to co w niej zalegało.
środa, 1 lutego 2017
Broń dla wszystkich.
Kolejna inspiracja z portalu ze śmiesznymi obrazkami. Tematy o broni są tym samym co tematy o marichuanie, czyli ogólnym hajpem jako to w Polsce chujowo, i że ciemnogród i każdy kto nie jest za to chuj, lewak czy co tam jeszcze. No i ogólnie mam na to totalnie wyjebane, bo mi jakoś broń nie jest potrzebna, bo nikt mnie nigdy nie napadł. I nie czuje się w Polsce zagrożony, ale widać są inni którzy żyją w ciągłym stresie i obawie o życie. Bywa. To co mnie bardziej bawi to jest retoryka ludzi którzy za wszelką cenę chcą mieć dostęp do broni. Wygląda to mniej więcej tak:
Ziomek: Broń służy do zabijania, dostęp powinien być ograniczony bo....
Ziomek B: Nóż też służy do zabijania, zakazać noży!
Ziomek C: siekiera też, i jeszcze młotek! Bo młotkiem też możesz kogoś zabić debilu!
Resztę sobie można już dorysować bo wiadomo że wszystkim da się zabić, to co mnie niezmiernie bawi to fakt że ludzie nie dostrzegają (o ja naiwny, wiem że świadomie robią kurwę z logiki) że narzędzia powstają z myślą o robieniu konkretnej czynności. A broń jako narzędzie powstała z myślą o zabijaniu, szybkim i efektywnym. Więc tak to prawda że młotkiem, nożem i sznurkiem też zabijesz ale jakoś na wojnie żołnierze nie dostają tych rzeczy na wyposażenie aby walczyli. Ciekawe dlaczego?
Więc porównywanie noża do smarowania masła z samopowtarzalnym pistoletem jest debilne. I do debila nie trafia że jeśli zaatakuje cię dwunastolatek uzbrojony w nóż masz dużo większe szanse że się obronisz niż w sytuacji gdy miałby on berretę czy shotguna. No ale po co strzępić język, tak to już w internetach jest, każdy jest najmądrzejszy i basta.
niedziela, 29 stycznia 2017
Internetowy trąd.
Lata minęły odkąd porzuciłem TV, jakoś nie tęsknie do niej. Chociaż musze przyznać że często słucham radia, przy czym wcale (no dobra w 9 na 10 przypadków) nie interesuje mnie publicystyka. Potrzebuje jakiegoś generatora hałasu o regulowanym natężeniu i brzmieniu. No ale wracając do tematu, nijako zastępstwem telewizora stał się komputer. A po pewnym czasie komputer połączony z siecią. Wiadomo żeby się uczyć i rozwijać... Człowiek zaczyna więc szukać jakiś tam portali i innych źródeł informacji. Bo wiadomo że w internecie to wszystko można znaleźć i tam jest prawda, a nie zmanipulowane rzeczy jak w programach telewizyjnych. No i reklam nie trzeba oglądać. Od czasu gdy tak myślałem minęło z pół jeziora piwa. Teraz coraz częściej nachodzą mnie myśli aby w pizdu odciąć internet od kompa. Bo ściek jest porównywalny z TV, starsi kojarzą pojęcie "dzieci Neostrady" gdy pojawiały się one i tłumaczyły o co w życiu chodzi. Teraz ich miejsce zajęło młodsze pokolenie plus całe sztaby opłacanych manipulatorów. Czyli mieszanka wymiotna. Od lat nie interesuje mnie polityka i omijam te tematy o ile mogę. Jednak nie ma kurwa takiej możliwości! Jeśli jesteś na jakimś znanym portalu, to zawsze trafi się jakiś zjeb który musi nawiązać do kogoś z Wiejskiej. Czytasz artykuł o budowie atomu? Nic nie szkodzi, jakiś głupkowaty żarcik z Tuskiem jest w sam raz. I zastanawiam się powiem wam czy nie miałby racji bytu portal podobny do Wykopu ale bez możliwości komentowania. Znaczy możesz coś plusować albo minusować, ale nie możesz komentować. Niestety wiem że to nie wypali, bo nic tak nie nakręca powrotów jak sprawdzenie "czy ten zjeb ci odpisał", albo czy aby ktoś się zgadza z tobą. Inna sprawa że takie obostrzenie i tak nie zadziała, bo pojawią się wrzuty polityczne tak czy siak i zorganizowane grupy będą je pozycjonować, a zamknięcie gęby opozycji tylko ułatwi im to co chcą osiągnąć. W końcu od wielu miesięcy widać wyraźnie manipulacje jakie się dokonują na różnych forach.
sobota, 28 stycznia 2017
Japoński Heavy Metal
Dobra, ten wpis jest wynikiem spontanicznych emocji wstrząsających mym mizernym obłym ciałem. Postanowiłem sobie posłuchać Ramstainu tak dla beki bo mnie się podoba ostatnio "Meine Land" (czy jak to się tam pisze). No i gaworze sobię z małżonką i doszliśmy do wniosku że jednak helmuty to mają idealny język do grania metalu. No i nagle tknęła mnie niepokojąca myśl... Jak może brzmieć metal w wykonaniu krwiożerczych samurajów?! No to pytanie nie mogło pozostać bez odpowiedzi. Tak więc czym prędzej wstukałem odpowiednie zapytania w YT, i to był szok kulturowy, zresztą co będę przynudzał sami się zapuśćcie w te zakazane miejsca internetu. Poniżej wsadzam zapowiedź tego co można znaleźć na przedsionku tej wyprawy!
piątek, 27 stycznia 2017
Jedyny słuszny sposób.
Dzisiaj post inspirowany moim ulubionym portalem ze śmiesznymi obrazkami czyli wykopem. Nie wnikając w typ znaleziska, które właśnie tam przeglądamy, jest spora szansa na znalezienie "Jedynego słusznego sposobu" na rozwiązanie jakiegoś problemu. Jeśli wejdziemy w jakieś dysputy na temat ZUS, US, relacji damsko-męskich to na 99% trafimy na taki wpis. No i spoko, każdy ma jakiś swój horyzont, ale sam fakt że nie przyjmuje się do wiadomości że poza tym horyzontem coś może być jest w chuj żałosny. Pocieszające jest że duża część ludzi dorasta w pewnym momencie i uświadamia sobie jak mało wie, wiedziała, będzie wiedzieć w jakimś obszarze. No i to tyle na dzisiaj.
wtorek, 24 stycznia 2017
Degradacja mężczyzn.
Dawno, dawno temu gdy byłem piękny i młody czytałem sobie dzieło pod tytułem "Kobiety są z Wenus, mężczyźni z Marsa". Teraz gdy jestem stary i znudzony bardziej skłaniam się ku porównaniu że mężczyźni są jak psy, a kobiety jak koty. Psa można zbić, można go kopnąć a on i tak cie będzie kochać na swój psi sposób, oczywiście wszystko w granicach rozsądku bo jak go za bardzo wkurwisz to cię rozszarpie, albo conajmniej ugryzie. I niestety nasze społeczeństwo opanowało tą sztuką do perfekcji, ciągłego kopania faceta i przepychania go w kolejne rogi "naszego domu". Do refleksji tej dochodzę wielokrotnie, a ostatnio naszła mnie ona podczas oglądania tysięcznej części anime (zwanej przez wielu chińskimi bajeczkami). Otóż w dużej części odmóżdżaczy typu "Echi/harem" fabuła jest prosta jak drut. Jest on, najczęściej ciapa z zapędami podglądacza/zboczeńca i one, kilka lasek które są bożyszczami i spełnieniem jego marzeń i one oczywiście się do niego podwalają. I tak tchnęło mnie że ten gościu to jest właśnie taki pies pasterski, gania dokoła tych swoich owieczek i gryzie innych (tych złych) i jest zawsze gościem z którego one drwią ale go kochają itd. Myślę sobie więc popijając whiskacza, jak często jest taki wzorzec w tak przyziemnej rzeczy jak bajki dla nastolatków (i podstarzałych facetów)? No i kurde jest to niestety standard. Więc się zastanawiam czy społeczeństwo promuje taki model faceta pizdy? No że jak zobaczy majtki to się czerwieni? No i jak dziewczyna zobaczy że on zobaczył to ma on przejebane? Bo jest zboczeńcem i można go za to zgnoić i wytrzaskać po pysku? Sączę więc tego drina i analizuje kolejne kilobajty danych które zbieram przez cały dzień oglądając jakieś tam portale z wiadomościami. I utwierdzam się w przekonaniu że chyba tak jest, że społeczeństwo tego chce. Jednak z drugiej strony ciągłe narzekania lasek że nie ma już takich facetów jak kiedyś, dają mi do myślenia: Jacy byli faceci kiedyś? I mój analityczny umysł podsuwa mi częściowe odpowiedzi: Tacy jak murzyni i islamiści. Goście którzy są przekonani że im się należy i biorą, i w dupie mają innych. Moje i już, a jak trzeba to zawsze można jebnąć z liścia. Do pożygu jest filmików pokazujących "małpy" i "podludzi" którzy po ulicach robią borutę i zamieszki. No i? I jakoś ci śniadzi kolesie nie mają problemu aby wyrywać młode/starsze kobiety dowolnego koloru. No i to tyle. Koniec przemyśleń na ten moment.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)